Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
148 postów 1005 komentarzy

poszukiwania

Ewa Rembikowska - Spojrzenie na współczesność przez pryzmat historii mojej wielkopolskiej rodziny.

Jak psie wyścigi wciągnęły warszawiaków

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Anglicy mieli swoje wyścigi chartów, a Warszawiacy roku 1912? Podeszli do sprawy z humorem.

Warszawa uwielbiała takie imprezy. Było co obejrzeć, rozdawano pierniki, a orkiestra pięknie grała. Nie dziwota, że na teren parku Agrykola, gdzie rozłożyła się wielka Wystawa Sportowo-Przemysłowa, waliły tłumy warszawiaków. Pogoda podczas tego „zielonego karnawału” 1912 roku zachęcała do odwiedzin licznych pawilonów z ciekawymi eksponatami, oglądania pokazów gimnastycznych, podziwiania koni, samochodów oraz aeroplanów. Wiele rodzin zabierało na spacer swoich czworonożnych przyjaciół. By również im uatrakcyjnić pobyt ktoś z towarzystwa myśliwskiego wpadł na pomysł organizacji psich wyścigów, oczywiście amatorskich, bo w Polsce tradycji tego sportu nigdy nie było.

Do zawodów zgłosiło się 46 najbardziej odważnych zawodników: 

– Wśród tej psiej czeredy wyróżniały się od razu psy „sportsmeni”, które przejęte były ważnością chwili; z dumnie zadartymi nosami, łypiąc tylko porozumiewawczo okiem w stronę właściciela, spokojnie wyczekiwały chwili startu. Reszta współzawodników, z natury mniej lub więcej brutalnych czy tkliwych, zawierała między sobą znajomości, załatwiała czynne spory i nieporozumienia, wreszcie skarżyła się głośni na psią dolę. W każdym razie Żuczki, Violetki, Żantilki, Puki, Filusie, Bziki, Czorciki, dokładnie zdawały sobie sprawę, iż dzieje się coś niezwykłego. I rzeczywiście, działy się dotąd rzeczy niewidziane. 

Na tor długości 100 metrów a szerokości 4 metry, ogrodzony z dwóch stron płotem drucianym, wchodzili właściciele psów wraz z współzawodnikami; „wyścigowców” pakowano do wielkiej klatki, podzielonej na kilkanaście części i zapuszczono drucianą siatkę, poczem właściciele, jak na dworze królewskim, odchodzili tyłem do mety, zwróceni twarzami do klatek, w możliwie najczulszy sposób przemawiając do serca i ambicji swych pupilów. Im dalej od klatek i im bliżej mety, tem ciszej zachowywali się właściciele, tem głośniejszy stawał się lament zamkniętych w klatkach psów. Gdy właściciele umieścili się już za metą, na dany sygnał podnoszono siatkę drucianą i cała czereda psia pędziła ku swym chlebo- i mięso dawcom. Kto „wyrwał” start, ten zwykle pędził z miejsca do miejsca, nie oglądając się za siebie, idące zaś na miejscach środkowych psy, miewały chwile wahań, to znów nagłych napływów energii, którą wydobywały dopiero na finiszu, czasem z dobrym nawet skutkiem.

Podczas biegu pomiędzy współzawodnikami wynikały niekiedy zatargi, a bieg foxterrierów musiano powtórzyć, gdyż do mety dobiegło w jednej linii 10 foxów, z których ośm gryzło się między sobą, a dwa przyglądały się bójce – czytamy w  „Łowcu Polskim” z 1912 roku.
 
U mety zwycięzców czekały całusy i pieszczoty, zwyciężeni zaś otrzymywali pełne wyrazów spojrzenia. Gonitw w sumie było 18. W biegach na szybkość psy starowały w siedmiu kategoriach z podziałem na rasy: ratlerki i pinczerki, jamniki, szpice i pudle, owczarki policyjne, foxterriery, wyżły, charty. W biegach z przeszkodami w postaci dość wysokich płotów z desek starowały psy też w siedmiu kategoriach: charty i policyjne owczarki, wyżły, szpice z pudlami, foxterriery, pinczery z ratlerkami, buldogi, mopsy z białym buldożkiem.
 
Osobno zorganizowano wyścig „przywiązania do panów”, gdzie przeszkodami były wiszące i pachnące kiełbaski. Okazało się, że kiełbasa znęciła tylko jednego zawodnika. Widać nie jadł obiadu.
 
Co działo się dalej? 

KOMENTARZE

  • No popatrz!
    Już w 1912 mieliśmy pierwsze psie wyścigi na torze! A OZu twierdzi, że w ogóle w Polsce takiej tradycji nie było i Sopot wprowadza niezdrowe nowalijki.
  • @sigma 17:11:46
    Oj, OZu się myli. W okresie międzywojennym też był tor w Warszawie.
  • @Ewa Rembikowska
    Śliczne!

    Co nie zmienia faktu, że była to impreza incydentalna.

    Wyścigi grayhoundów, bo one przeważają na świecie, wymagają specjalnej hodowli i takiej samej infrastruktury.

    Cz w miedzywojniu był psi totalizator?

    Ps. Bardziej interesujące są zawody owczarków w zaganianiu. Pies, oprócz chartów, to nie szybkobiegacz.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY