Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
148 postów 1005 komentarzy

poszukiwania

Ewa Rembikowska - Spojrzenie na współczesność przez pryzmat historii mojej wielkopolskiej rodziny.

Asik w oblężonej Warszawie...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W Warszawie przed wojną mieszkało kilkanaście tysięcy psów. Niewiele z nich przeżyło okupację. Nie miały szans w starciu z ogromną machiną wojenną.

Siedziałem sobie na trawniku przed kamienicą. W Ogrodzie Pomologicznym zjadłem kilka bardzo słodkich śliwek i było mi błogo. Słońce przygrzewało mocno, jak to pod koniec sierpnia. Leniwie patrzyłem przed siebie. Akurat na Dworzec Główny przyjechał jakiś pociąg, więc podróżni wychodzili na ulicę, wsiadali do dorożek, do taksówek, szli gdzieś przed siebie, może do tramwaju. Roiło się, jak w ulu. Koło mnie przechodzili panowie w zaprasowanych spodniach i lśniących trzewikach oraz panie w kolorowych sukienkach, pończochach ze szwem i bucikach na półsłupku. Zastanawiałem się, czy iść do domu. Wakacje się kończyły, Z doświadczenia wiedziałem, że trwają przygotowania do nowego roku szkolnego, pranie, prasowanie, przerabianie, kompletowanie, a to zawsze rodziło pewną nerwowość. W końcu, gdy zapadł zmierzch pobiegłem na czwarte piętro do domu. Mieszkaliśmy w samym centrum Warszawy w kamienicy stojącej na rogu Emilii Plater i Alei Jerozolimskich. Wszedłem pod łóżko i usnąłem.

Wylot z Emilii Plater na Aleje Jerozolimskie w roku 1941 http://www.info-pc.home.pl/Whatfor/baza/niem_foto_index.htm

 

Z samego rana obudziły nas wyjące syreny. Ogłoszono alarm przeciwlotniczy. Wszyscy zbiegli do piwnicy. Ja też. Ludzie mówili, że zaczęła się wojna. Dzieci nie poszły do szkoły. Gdy odwołano alarm, pani moja zakleiła paskami papieru szyby w oknach i zrobiła zasłony z czarnego papieru. W następnych dniach było podobnie. Między alarmami chodziłem z dziećmi stać w kolejce po chleb. Z dnia na dzień robiło się coraz straszniej. Bałem się potwornie. Bomby spadały coraz bliżej naszego domu. A my coraz dłużej siedzieliśmy w piwnicy w ogłuszającym huku wybuchów. Cały się trzęsłem i tuliłem do panienki. 


Któregoś dnia okazało się, że nie ma już światła i nie ma wody. Elektrownia i wodociągi zostały zburzone. Teraz staliśmy w kolejce nie tylko po chleb, lecz również i po wodę dowożoną w cysternach. Przebojem stały się lampki karbidowe zastępujące oświetlenie elektryczne. Któregoś razu po odwołaniu alarmu lotniczego, gdy wyszliśmy przed dom, okazało się, że Dworzec Główny płonie a sąsiedniej kamienicy już nie ma. Gdzieś spod gruzów wyskoczył seter. Był tak przerażony, że moja pani złapała go i zaprowadziła do domu. Położyła wygodnie, przykryła kocami, bo trząsł się cały. Myślałem, że będę miał kumpla. Niestety piesek nie wytrzymał szoku, jakiego doznał podczas bombardowania. 

 

Co było dalej zapraszam 

http://zpazurem.pl/artykuly/czytaj/tytul/asik_w_oblezonej_warszawie

KOMENTARZE

  • Nie są to co prawda pieski ale też milutkie
    http://www.youtube.com/watch?v=HdPZqW7Z_9A&list=FLuXZ5YdYDOIQUertFMc8oyw&index=1
  • Serce
    się kraje;(
  • @Ptasznik z Trotylu 22:10:07
    Cudny filmik z tymi smarkaczami:)
  • @Ptasznik z Trotylu 22:10:07
    fajne te kiciusie
  • @sigma 12:33:55
    Ano, nie wiem, czy wszyscy kojarzą, że Warszawa w planach niemieckich miała być małym prowincjonalnym miastem. Dlatego podczas oblężenia we wrześniu 1939 lotnictwo niemieckie wyburzało planowo całe kwartały miasta.
    Resztę dokończyli towarzysze ze Wschodu. Kamienicy, w której mieszkał Asik nie zwrócono właścicielom, tylko pod koniec lat siedemdziesiątych wyburzono robiąc miejsce dla hotelu Marriott. A Pomolog?
    Miał on ponad 12 tyś. drzew owocowych i szkółkę liczącą 20 tyś.
    drzewek owocowych. Było w nim ponad 2 tyś. odmian drzew i krzewów.
    Czarnoziem do ogrodu przywożono z Ukrainy.
    Na tym miejscu w latach 50 powstała szkoła.
  • @Ewa Rembikowska 16:45:36
    Po tym właśnie poznaje się działanie Zła - że niszczy; kompletnie bez sensu, byle niszczyć.
    Ś.p.Stryjek kochał Warszawę; ilekroć mógł po zbiorach robił sobie tam krótki wypad - mówił, że to było tak piękne, muzyczne i teatralne miasto z mnóstwem kawiarenek, że Paryż i jego słynna atmosfera wysiada.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY