Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
148 postów 1005 komentarzy

poszukiwania

Ewa Rembikowska - Spojrzenie na współczesność przez pryzmat historii mojej wielkopolskiej rodziny.

Szczekający inspektor podatkowy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Urzędnicy paryscy na początku 20 wieku wymyślili oryginalny sposób sprawdzania, czy został uiszczony podatek za psa.

To była praca w porze nocnej. Kandydat musiał wykazać się umiejętnością … szczekania, ale nie byle jakiego, tylko takiego prawdziwego jak jamnik, pinczerek czy doberman.

W 1912 roku we Francji było oficjalnie zarejestrowanych 3 746 436 psów. Paryżanie trzymali na podwórzach 38 810 czworonogów, zaś na salonach przebywało 37 741 pupilów. Ironizowano, że jest więcej psów jak dzieci. Jednakże wielu właścicieli uchylało się skutecznie od opłacania swoich ulubieńców. Administracja skarbowa wykorzystując znajomość psiej natury, wpadła na dowcipny pomysł kontroli opłat. Urzędnicy, którzy wykazali się umiejętnością naśladowania psiego głosu wyruszali w nocy na miasto do wyznaczonego uprzednio rewiru. Przed każdą bramą domu zatrzymywali się i zaczynali szczekać. W przypadku odzewu, numer domu zapisywali w notatniku, by następnego dnia sprawdzić w rejestrze, czy podatek od psa wpłynął do kasy miejskiej. Jeśli nie - wszczynane było dochodzenie.

Podatek od psów jako pierwsze w Europie wprowadziły władze Wielkiej Brytanii już w roku 1796.

Trzynaście lat później dnia 1 lipca 1809 roku na ten krok zdecydowało się Księstwo Sachsen-Coburg. Ponadto przyjezdni przed wizytą w miastach Księstwa mieli obowiązek zostawiać swoje psy w zajeździe. Wydano nakaz topienia pierwszych miotów każdej suki, gdyż uważano, że są one bardziej podatne na zachorowanie na wściekliznę aniżeli kolejne.

Następne były Prusy. Cesarz Fryderyk Wilhelm III podpisał dnia 28 Październik 1810 edykt o podatku od nowej konsumpcji i luksusu (Edikt über die neuen Consumptions- und Luxus-Steuern). Był to podatek państwowy . Płacili go właściciele psów, kotów, koni, kaczek, ptaków w klatce, fortepianów i sań do zaprzęgu. W 1829 roku scedowano pobór podatku od psów na władze komunalne i gminne . Zwolnione z podatku były psy owczarskie oraz stróżujące.

Spis psów odbywał się na początku lutego. Posiadacz zwierzęcia miał obowiązek wypełnić formularz doręczony przez magistrat i przekazać go właścicielowi domu.

Zawsze mógł też – niezadowolony z wysokości nałożonego nań podatku – odwołać się wg wzoru Konstantego Kościńskiego pt. Prawo podatkowe w Prusiech. Podręcznik dla ludu polskiego z wzorami reklamacyi, podanemi w niemieckim i polskim języku (Poznań 1908).

Każdy pies musiał mieć przywieszony do obroży znaczek blaszany z wygrawerowanym numerem zgodnym z rejestrem prowadzonym w urzędzie. Podatek początkowo został nałożony w celu kontroli liczebności psiej populacji oraz zapanowania nad panoszącą się wścieklizną przenoszoną przez włóczące się, bezpańskie zwierzęta.

Domowe receptury były nieskuteczne a szczepionka przeciwko wściekliźnie pojawiła się dopiero w 1885. Początkowo leczono ludzi. Pomysł, by obowiązkowo szczepić psy pojawił się dopiero przed II wojną światową, lecz nie udało się go wprowadzić na masową skalę.

Jedynym sposobem na ograniczenie rozprzestrzeniania się choroby była izolacja psów oraz zabijanie chodzących samopas. Tym niemniej co i raz gdzieś w Europie wybuchała epidemia tej strasznej choroby. Tak było w roku 1928 w Tuluzie, gdzie stracono 2200 psów, pokąsanych zostało 70 osób oraz 8 studentów weterynarii badających chore zwierzęta. Dwa lata wcześniej w Warszawie zastrzelono w związku z epidemią w ciągu trzech miesięcy 1926 roku 690 wałęsających się czworonogów. W Królestwie Polskim nie obowiązywał powszechny podatek od psów. Opłatę ustanowiono jedynie za charty (15 rubli rocznie) oraz ogary (5 rubli rocznie).

W Prusach podatek od posiadania psa miał – jak powiedzieliśmy - początkowo charakter prewencyjny. Jego celem była kontrola liczebności psów w gminie. Wysokość podatku zależała od władz gminnych, więc te zobaczyły w nim szybko źródło łatwych dochodów i zaczęły podwyższać go bez miary wobec wszystkich posiadaczy psów, zarówno tych luksusowych jak i pracujących, co wywołało kolejne problemy.

W przypadku straży leśnej i łowieckiej rezygnacja z psów oznaczała przyzwolenie dla działalności kłusowników. Dla myśliwych była to niemożność odnalezienia postrzałek. Dla hodowców i treserów – podwyższenie kosztów działalności.

A dla zwykłych ludzi? W roku 1911: wskutek podniesienia przez berlińską radę miejską podatku z 20 na 30 marek, setki psów przeznaczone są dziś na zagładę. W ostatnich kilku dniach pozbawiono życia przeszło 700 psów w lokalu berlińskiego towarzystwa ochrony zwierząt. Tym razem czyn „miłosierdzia” ze strony Towarzystwa polega na tym, że zwierzęta mordowane są w sposób najmniej męczący, mianowicie za pomocą zastrzyknięcia silnej trucizny. W poczekalni Towarzystwa rozegrały się sceny prawdziwie wzruszajże. Kilkanaście osób zemdlało, oczekując na egzekucję swoich faworytów; do jednego zemdlonego sprowadzić musiano pogotowie. Widziano jak przed gmachem szczególnego tego miejsca egzekucji , niektóre panie chodziły całymi godzinami, zanim zdecydowały przestąpić próg fatalny. 

 

A w Warszawie? Zapraszam 

http://zpazurem.pl/artykuly/czytaj/tytul/szczekajacy_inspektor_podatkowy

KOMENTARZE

  • Ja rozumiem, że fortepian to luksus, ale kaczka?!
    (Edikt über die neuen Consumptions- und Luxus-Steuern). Był to podatek państwowy . Płacili go właściciele psów, kotów, koni, kaczek, ptaków w klatce, fortepianów i sań do zaprzęgu.
  • @sigma 20:10:17
    Albo faktycznie kaczka wówczas była luksusem, albo wrzucono ją przy okazji tak jak w tej ustawie "lub czasopisma". Jeśli chodzi o urzędników, to ich inwencja w zakresie wyszukiwania ewentualnych źródeł podatków nie ma sobie równych..
  • @Ewa Rembikowska 20:30:29
    Inwencja urzędników nie ma granic, ale dlaczego spostpnowali - dajmy na to - gęsi?
  • @Ewa Rembikowska 20:30:29
    Mój vet mi mówił, że lekarze bardzo obawiali się /lata 70te i 80te/ podwyżek opłat za psy, bo wtedy, rzeczywiście poczekalnie weterynaryjne były oblężone.......
  • @sigma 21:28:17
    Prusami rządził wówczas Fryderyk Wielki a to był mówiąc delikatnie, dziwny człowiek. Może nie lubił kaczek a może kaczek było więcej niż gęsi.
    Kiedyś postaram się wypisać różne dziwactwa podatkowe, które towarzyszyły człowiekowi przez wieki.
  • @KOSSOBOR 21:50:45
    Niestety tak to się kończy. Najgorsze jest to, że podatki wprowadza się pod hasłem regulacji jakiegoś zjawiska a potem okazuje się, że najważniejsza jest jego funkcja fiskalna.
    Dawno temu postanowiłam zapłacić podatek od psa w urzędzie dzielnicy. I nieopatrznie zapytałam a na co te podatki idą, czy na psy? Nie, do wspólnego worka - padła taka odpowiedź.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY